To wina hajsu cz. I


W typowy ghanijski dzień w Gbese, Akra, duet hip-hopowy M3NSA i Wanlov the Kubolor wstają z prostym planem: odebrać kasę od paskudnego dłużnika, po czym pójść do klubów w poszukiwaniu czarnej Afrodyty. Szalona jazda bez trzymanki, która – jak głoszą twórcy, czyli zespół FOKN BOIS oraz reżyser King Luu – jest pierwszym musicalem pidgin english, czyli w ghanijskiej lokalnej odmianie angielskiego. W obu częściach mówione dialogi pojawiają się jedynie okazjonalnie, zamiast tego z komicznym zacięciem, przypominającym przygody amerykańskiego kultowego duetu Cheech i Chong, rapują wymieniając się poglądami, dyskutując o jedzeniu, o kobietach, martwiąc się o pieniądze. Między banalnością prób poderwania dziewczyn czy szukania „szybkiej forsy”, epizodów bycia na haju oraz nastawieniem na beztroską komedię, „Coz Ov Moni” wprowadza w życie codzienne Ghany i zahacza nawet o kwestie polityczne, prezentując przy tym porządny wgląd w życie uliczne ghanijskich miast. Świetnie zrealizowany przez czołowego ghanijskiego twórcę wideoklipów z niesamowitą dawką eklektycznej muzyki (głównie afrobeat oraz hip-hop) i niezwykle charyzmatycznymi członkami zespołu FOKN BOIS, „To wina hajsu” powoli zyskuje miano pierwszego kultowego ghanijskiego filmu. (opis dystrybutora / red. iplex.pl)

wina, hajsu |
Niestety materiał w tej chwili jest niedostępny...